Uśmiechnij się, to nie boli :-)

Dowcipy z sali sądowej i o prawnikach – z sympatią dla wszystkich zawodów

Ostatnia aktualizacja: 12.10.2026 r.

Prawo bywa poważne, a sprawy, z którymi przychodzą do mnie klienci, rzadko są zabawne. Tym bardziej warto czasem się uśmiechnąć – także na sali sądowej.

Zebrałam tu dowcipy z sali sądowej i o ludziach, z którymi spotykam się na co dzień w pracy: sędziach, prokuratorach, komornikach, notariuszach, policjantach, radcach prawnych, doradcach podatkowych, księgowych, urzędnikach, funkcjonariuszach Służby Więziennej i więźniach – a także o adwokatach. Wszystkie są pisane z sympatią i szacunkiem dla tych zawodów. Są tu też anegdoty o wykładowcach prawa i prawdziwe historie sławnych ludzi, których drogi skrzyżowały się z prawem.

Nowe dowcipy dodaję regularnie, a najnowsze oznaczam etykietą „Nowość”. Miłej lektury!

Dowcipy z sali sądowej

Sędzia pyta:
– Czy strony widzą możliwość zawarcia ugody?
– Widzę, Wysoki Sądzie – odpowiada powód. – Pozwany oddaje wszystko, a ja się na to zgadzam.
– Proszę pana, to nie jest ugoda. To jest pański pozew, tylko przeczytany jeszcze raz.

Świadek długo zastanawia się nad pytaniem.
– Wysoki Sądzie, a mogę zadzwonić do przyjaciela?
– Nie. To nie jest teleturniej.
– To może pół na pół?
– Pół na pół bywa przy podziale majątku. Proszę odpowiedzieć na pytanie.

– O której godzinie świadek widział oskarżonego?
– Dokładnie o 21:37, Wysoki Sądzie.
– Skąd ta pewność?
– O 21:36 zaczęły się reklamy, a o 21:38 wróciłem do serialu.

Dowcipy o sędziach

Żona pyta męża, sędziego:
– Na obiad pomidorowa czy żurek?
– Sąd odracza decyzję i zobowiązuje strony do przedstawienia dodatkowych dowodów.
– Dowód mam jeden: obiad jest o osiemnastej. Jeśli się nie stawisz, zapadnie wyrok zaoczny. Pomidorowa.

Pan sędzia spędza urlop nad morzem z dziećmi. Kasia i Tomek kłócą się o łopatkę. Tata spokojnie ogłasza:
– Do dwunastej łopatka przysługuje Kasi, od dwunastej – Tomkowi. Wiaderko pozostaje w depozycie u taty. Postanowienie jest natychmiast wykonalne.
Do wieczora nikt nie złożył zażalenia.

Wnuczka pyta babcię, sędzię:
– Babciu, po co ci w sądzie łańcuch z orłem?
– Żeby wszyscy wiedzieli, kto ogłasza wyrok.
– Czyli w sądzie to ty masz ostatnie słowo?
– Nie, kochanie. Ostatni głos ma zawsze oskarżony – tak stanowi kodeks. Ja mam tylko wyrok.

Dowcipy o prokuratorach

Pięcioletni Staś stłukł wazon. Tata, prokurator, pyta surowo:
– Kto to zrobił?
– Tato, zanim złożę wyjaśnienia, chcę skorzystać z prawa do obrońcy.
– A kto będzie twoim obrońcą?
– Mama. Jest adwokatką i mówi, że w tym domu nikt nie zostaje bez obrony.

Żona prokuratora zostawiła w kuchni sernik z karteczką: „Na niedzielę – nie ruszać!”. W sobotę wieczorem na blasze zostały same okruszki.
– Przyznaję się – westchnął mąż. – Ale wnoszę o umorzenie z powodu znikomej społecznej szkodliwości czynu.
– Znikomej? To była blacha na dwanaście osób!
– Dlatego na poczet kary zaliczam sobie jutrzejsze zmywanie.

Dowcipy o komornikach

W szkole pani pyta Jasia:
– Czym zajmuje się twój tata?
– Zajęciami.
– Pozalekcyjnymi?
– Nie, proszę pani. Ruchomości i rachunków bankowych. Tata jest komornikiem.

Komornik na pierwszej randce:
– Czy pani serce jest zajęte?
– Nie.
– To dobrze. Ja i tak niczego nie zajmuję bez tytułu wykonawczego. A pani tytuł do mojego serca już ma.

Dowcipy o notariuszach

Notariusz czyta córeczce bajkę na dobranoc. Kończy: „…i żyli długo i szczęśliwie” – i z przyzwyczajenia dodaje:
– Bajkę odczytano, przyjęto i podpisano.
– Tato, a pouczenie o skutkach?
– Proszę bardzo: po odczytaniu bajki następuje sen. Ze skutkiem natychmiastowym.

Notariusz wyprawia urodziny. Zanim pokroi tort, odczytuje gościom na głos skład z opakowania – łącznie z alergenami.
– Panie rejencie, po co to? – dziwią się goście.
– Żeby potem nikt nie mówił, że nie wiedział, co podpisuje. To znaczy… co je.

Dowcipy o policjantach

Starsza pani zgłasza na komisariacie zaginięcie kota.
– Rysopis? – pyta dyżurny.
– Rudy, puszysty, wabi się Prokurator.
– Dlaczego Prokurator?
– Bo jak tylko wraca do domu, od progu stawia mi zarzuty, że miska jest pusta.
– Proszę się nie martwić. Z takim imieniem sam się stawi. Najpóźniej na kolację.

Policjant chwali się koledze:
– Mój nowy pies tropiący jest niezawodny. W pierwszym tygodniu znalazł zgubione klucze, portfel i skradziony rower.
– A w drugim?
– W drugim znalazł kanapkę, którą żona schowała przede mną, bo jestem na diecie. Teraz żona twierdzi, że działaliśmy wspólnie i w porozumieniu.

Dowcipy o prawnikach

Na rozmowie kwalifikacyjnej pada pytanie: „Ile jest dwa plus dwa?”.
Matematyk: – Cztery.
Fizyk: – Około czterech, w granicach błędu pomiaru.
Prawnik: – Zasadniczo cztery. Chyba że ustawa stanowi inaczej.

Klient prosi prawnika:
– Tylko proszę krótko: tak czy nie?
– Krótko? To zależy.
– A gdyby dłużej?
– Dłużej: to zależy od okoliczności, treści umowy i orzecznictwa. Tyle że to już nie jest odpowiedź, tylko opinia prawna.

Dowcipy o radcach prawnych

Na dniu otwartym w sądzie mała Zosia przygląda się togom.
– Mamo, to jak kredki! Fioletowy ogłasza wyroki, czerwony oskarża, a zielony broni.
– Zgadza się. A niebieski?
– Niebieski… radzi?
– Brawo! To radca prawny. Radzi, a w sądzie też reprezentuje i broni.

Ona jest adwokatką, on radcą prawnym. Znajomi pytają:
– Kto u was w domu wygrywa spory?
– Nikt. U nas każdy spór kończy się ugodą.
– Na przykład?
– Ostatnio w sprawie psa: ja wychodzę z nim rano, mąż wieczorem, a pies – jako strona najbardziej zainteresowana – wybiera trasę.

Dowcipy o doradcach podatkowych

Doradca podatkowy pierwszy raz od lat pojechał na urlop. Żona pokazuje mu zachód słońca nad morzem:
– Popatrz, jakie piękne!
– Piękne – przyznaje. – I, co najważniejsze, nie podlega opodatkowaniu.

Doradca podatkowy opowiada córce bajkę:
– Dawno, dawno temu, w poprzednim roku podatkowym, za siedmioma ulgami i siedmioma odliczeniami…
– Tato, a smok będzie?
– Będzie. Nazywa się Termin Złożenia Zeznania i co roku pojawia się pod koniec kwietnia.

Dowcipy o księgowych

Narzeczony wyznaje księgowej:
– Kocham cię najbardziej na świecie!
– Ja ciebie też. Poproszę tylko o potwierdzenie salda na piśmie.

Księgowy pakuje się na urlop. Żona zagląda mu przez ramię:
– Co ty tam piszesz?
– Bilans. Aktywa: pięć koszul, trzy swetry i ręcznik. Pasywa: jedna walizka.
– I co?
– Nie bilansuje się. Swetry przechodzą na następny okres.

Dowcipy o urzędnikach

Petent w okienku:
– Poproszę zaświadczenie, że nie potrzebuję żadnego zaświadczenia.
– Proszę bardzo: wniosek, opłata skarbowa, odbiór najpóźniej za siedem dni.
– A szybciej się nie da?
– Da się. Wystarczy go nie odbierać – przecież pan go nie potrzebuje.

Babcia pierwszy raz w życiu złożyła wniosek do urzędu przez internet. Po minucie dzwoni do wnuczki:
– Kochanie, wysłałam, ale nie wiem, czy doszło.
– Dlaczego, babciu?
– Bo nie słyszałam, żeby ktoś przybił pieczątkę.

Dowcipy o adwokatach

Niedziela u dziadków. Spór o pilota: babcia chce serial, dziadek mecz, a wnuki bajkę. Do pokoju wchodzi ciocia – adwokatka. Po dziesięciu minutach babcia ogląda serial na tablecie, dziadek mecz w telewizorze, wnuki bajkę na laptopie, a pilot – jako przedmiot sporu – trafił do depozytu u kota.
– Jak ty to zrobiłaś? – pyta zdumiona mama.
– Zwyczajnie. Wysłuchałam wszystkich stron.

Klient przed pierwszą rozprawą przygląda się todze swojej adwokatki:
– Pani mecenas, a dlaczego ma pani zielony kołnierzyk?
– To żabot. A zielony to kolor nadziei.
– Czyli wygramy?
– Czyli zrobię wszystko, co w mojej mocy. Nadzieja jest na todze, a ciężka praca – w aktach.

– Mamo, czym się różni adwokatka od superbohaterki?
– Superbohaterka ma pelerynę, a adwokatka togę.
– I tylko tym?
– Nie tylko. Superbohaterka ratuje świat w ostatniej sekundzie. Adwokatka składa pisma w terminie – na wszelki wypadek dzień wcześniej.

Dowcipy o więźniach

Nowy osadzony pyta funkcjonariusza:
– Jakie tu jest hasło do Wi-Fi?
– Resocjalizacja. Ale łączy dopiero po odbyciu kary.

Na lekcji polskiego w szkole przy zakładzie karnym nauczycielka prosi:
– Proszę podać przykład czasu przeszłego.
– Odsiedziałem – zgłasza się osadzony.
– A przyszłego?
– Wyjdę. A przy dobrym sprawowaniu – nawet wcześniej.

Dowcipy o Służbie Więziennej

Na wywiadówce wychowawczyni skarży się:
– Pani syn znowu uciekł z lekcji.
Mama – funkcjonariuszka Służby Więziennej – marszczy brwi:
– U mnie na oddziale jeszcze nikt nie uciekł. Zajmę się tym osobiście.

Osadzony wypożycza w bibliotece „Hrabiego Monte Christo”.
– Proszę bardzo – mówi funkcjonariuszka i podaje mu książkę. – Ale uprzedzam: łyżeczki w stołówce też liczymy.

Anegdoty o wykładowcach prawa

Nowość

Egzamin ustny z prawa cywilnego.
– Co pan wie o domniemaniach prawnych?
– Że można je obalić, panie profesorze.
– Wszystkie?
– Te wzruszalne – tak.
– A ocenę, którą zaraz panu wystawię?
– Rozumiem. Niewzruszalna.

Nowość

Profesor prawa rzymskiego zaczynał wykład punktualnie o ósmej. Gdy kwadrans później do sali weszła grupa spóźnionych studentów, uśmiechnął się i napisał na tablicy: „Vigilantibus iura scripta sunt”.
– Prawa są pisane dla czujnych – przetłumaczył. – Notatki zresztą też.

Nowość

Na ćwiczeniach z prawa karnego doktor pyta:
– Czym jest zamiar ewentualny?
– Sprawca przewiduje możliwość popełnienia czynu zabronionego i na to się godzi – odpowiada studentka.
– Doskonale. A jaki zamiar ma pani wobec jutrzejszego kolokwium?
– Bezpośredni, panie doktorze. Chcę je zdać.

Nowość

Profesor logiki prawniczej pyta:
– Jeżeli każdy, kto chodzi na wykłady, zdaje egzamin, a pan na wykłady nie chodził, to co z tego wynika?
– Nic, panie profesorze. Z tych przesłanek nie wynika, że nie zdam.
– Brawo. Logikę ma pan opanowaną. Zostaje jeszcze materiał z wykładów.

Nowość

Wykładowczyni postępowania cywilnego kończy zajęcia:
– Na koniec najważniejsze: apelację wnosi się w terminie dwóch tygodni od doręczenia wyroku z uzasadnieniem.
– A jeśli ktoś zapomni? – pyta student z ostatniego rzędu.
– Wtedy pozna w praktyce inną instytucję: prawomocność.

Nowość

W ostatniej ławce dwoje studentów głośno się sprzecza. Profesor prawa rodzinnego przerywa wykład:
– Skoro już ćwiczymy: czy strony widzą możliwość mediacji?
Po chwili oboje siedzieli zgodnie w pierwszej ławce, a profesor dopisał na tablicy: „Mediacja – zakończona ugodą”.

Anegdoty o sławnych ludziach

Prawdziwe historie znanych postaci, których drogi skrzyżowały się z prawem.

Nowość

Zanim Mahatma Gandhi poprowadził miliony, był początkującym adwokatem w Bombaju. W pierwszej sprawie przed sądem tak się stremował, że gdy przyszło do przesłuchania świadka, nie zadał ani jednego pytania. Usiadł, poprosił, by klient znalazł innego pełnomocnika, i zwrócił honorarium.

Lata później pisał, że prawdziwym zadaniem prawnika jest godzić strony, które się poróżniły – i że najwięcej satysfakcji dawały mu sprawy zakończone ugodą.

Źródło: M. Gandhi, autobiografia „Dzieje moich poszukiwań prawdy”

Nowość

Abraham Lincoln przez ponad dwadzieścia lat był adwokatem w Illinois. W 1858 r. bronił młodego mężczyzny oskarżonego o zabójstwo. Kluczowy świadek zeznał, że z dużej odległości widział zdarzenie w świetle księżyca.

Lincoln położył przed ławą przysięgłych kalendarz astronomiczny: tej nocy księżyc był już nisko nad horyzontem i dawał niewiele światła. Oskarżony został uniewinniony, a sprawa przeszła do historii jako „proces z almanachem”.

Źródło: sprawa People v. Armstrong (1858), biografie A. Lincolna

Nowość

Ten sam Lincoln zapisał w notatkach do wykładu dla prawników radę, która nie straciła aktualności: „Zniechęcajcie do procesów. Namawiajcie sąsiadów do ugody, kiedy tylko się da. Pokazujcie im, że nominalny zwycięzca bywa w rzeczywistości przegranym – w honorariach, wydatkach i straconym czasie”.

Źródło: A. Lincoln, notatki do wykładu dla prawników (ok. 1850 r.)

Nowość

Franz Kafka był doktorem praw i przez lata pracował w instytucji ubezpieczeń wypadkowych w Pradze. Jego przyjaciel Max Brod wspominał, że gdy Kafka czytał znajomym pierwszy rozdział „Procesu”, śmiał się tak bardzo, że chwilami nie mógł czytać dalej.

Powieść, którą dziś uważa się za jedną z najbardziej ponurych w literaturze, autor najwyraźniej uważał za… zabawną.

Źródło: M. Brod, biografia Franza Kafki

Nowość

Henri Matisse studiował prawo w Paryżu i pracował jako kancelista u prawnika w Saint-Quentin. W 1889 r., gdy dochodził do zdrowia po zapaleniu wyrostka, matka podarowała mu farby. Wspominał potem, że poczuł się jak w raju – i wkrótce porzucił akta dla płótna.

Źródło: biografie H. Matisse’a

Nowość

Mikołaj Kopernik był nie tylko astronomem, lecz także doktorem prawa kanonicznego – stopień uzyskał w Ferrarze w 1503 r. Zajmował się też pieniądzem: w traktacie o monecie opisał zjawisko, które dziś nazywa się prawem Kopernika–Greshama – gorszy pieniądz wypiera z obiegu lepszy.

Źródło: biografie M. Kopernika; traktat „Monetae cudendae ratio” (1526)

Nowość

Piotr Czajkowski ukończył Szkołę Prawoznawstwa w Petersburgu i przez kilka lat był urzędnikiem Ministerstwa Sprawiedliwości. Według anegdoty przekazywanej przez jego brata Modesta był urzędnikiem roztargnionym: zamyślony, skubał i żuł papier – i podobno w ten sposób „zjadł” dokument, który miał przekazać dalej.

Na szczęście dla świata wkrótce zamienił akta na nuty.

Źródło: M. Czajkowski, wspomnienia o bracie

Postacie i sytuacje w dowcipach i anegdotach o wykładowcach są fikcyjne i nie dotyczą prawdziwych osób ani spraw prowadzonych w kancelarii. Anegdoty o sławnych ludziach opierają się na ich biografiach i wspomnieniach. Dowcipy nie stanowią porady prawnej – po poradę zapraszam do kancelarii 🙂

Zapraszam do kontaktu – także wtedy, gdy sprawa wcale nie jest zabawna. Przyjmuję klientów w kancelarii w Warszawie, a konsultacje są możliwe także online.

Potrzebujesz pomocy adwokata? Napisz przez formularz kontaktowy albo zadzwoń: 790 77 88 88 (Pn–Pt 8:00–20:00, w sprawach pilnych całą dobę).

adwokat Anna Szydłowska
tel. 790 77 88 88

adwokat Anna Szydłowska

adwokat Anna Szydłowska

Prowadzi Kancelarię Adwokacką w Warszawie (Al. Jerozolimskie 29 lok. 6). Zajmuje się sprawami cywilnymi, gospodarczymi, spadkowymi, rodzinnymi i karnymi, a także obsługą prawną branży TSL – transportu, spedycji i logistyki. Komentuje sprawy prawne w mediach, m.in. w programach „Uwaga!” (TVN) i „Sprawa dla reportera” (TVP).

Więcej o kancelarii · Sprawy spadkowe · Wystąpienia w mediach · tel. 790 77 88 88